00:00:41:NAIWNIAK
00:02:16:Na podstawie powieci Richarda Russo
00:02:40:Pnocny Bath w stanie Nowy Jork
00:02:53:Panie Sullivan!
00:02:58:Poideko dla ptakw|pani Gruber si popsuo.
00:03:06:Wszystko niszczeje.
00:03:08:W zeszym roku posza lampa na rogu,|a teraz poideko.
00:03:12:Ja bd nastpna.|W tym roku kostucha mnie dopadnie.
00:03:19:yje pani, staruszko?|Nie umara pani we nie?
00:03:23:Jeszcze nie.
00:03:27:Pewnie ju niedugo,|bo mwi pani do siebie.
00:03:29:Nie do siebie,|tylko do Clive'a seniora.
00:03:35:Mylaem, e pani odbija.
00:03:38:- Skusi si pan na filiank herbaty?.|- Nie. Nigdy w yciu.
00:03:43:Po co ten krawat?.|Znowu kopoty z policj?.
00:03:46:Jeli pani doniosa,|e nie pac mandatw.
00:03:49:Powinnam; pewnie wyznaczyli nagrod.
00:03:53:Zanim pan pjdzie za kratki,|mgby pan naprawi porcz.
00:03:57:Ju od miesica jest zamana.
00:03:59:- Jasne, staruszko.|- Prosz nie zapomnie.
00:03:01:- Zapominam?.|- Tak.
00:04:03:Tym razem nie zapomn.
00:04:08:- Co kombinuje bankier?.|- Niech pan go tak nie nazywa.
00:04:11:Clive junior przyjedzie|na wito Dzikczynienia?.
00:04:13:Ma mnie zabra do klubu.
00:04:18:Sami wykuwamy sobie acuchy.
00:04:21:- Pamita pan, kto to powiedzia?.|- Pani, w smej klasie.
00:04:31:Przygupie, nie wejdziesz si ogrza?.
00:04:34:Wiesz, czego bym chcia?.
00:04:38:eby mnie byo sta|na ciepy paszcz.
00:04:40:- Wiesz, czego jeszcze bym chcia?.|- Powiedz.
00:04:42:ebymy znowu razem pracowali.
00:04:47:Carl Roebuck|chce remontowa wiktoriaski dom.
00:04:53:- Nic z tego.|- P roku pracy, pod dachem.
00:04:55:Nie bd u niego pracowa.|Zreszt sd przyzna mi odszkodowanie.
00:05:07:Moe poyczysz mi 10 dolarw?.
00:05:09:Towarzystwo kobiet jest tasze|ni twoje.
00:05:15:Ale ja jestem twoim przyjacielem.
00:05:27:Panie mecenasie,|po co do tego wracamy?.
00:05:30:Udowodni, e mj klient|ma coraz mniej sprawne kolano.
00:05:37:Do urazu doszo, kiedy pracowa|w firmie budowlanej Tip Top.
00:05:43:Mam tu niezliczone zawiadczenia|od uznanych lekarzy, ktrzy...
00:05:52:Gdzie je mam.
00:05:55:Panie mecenasie,|dotd nie zdoa pan wykaza,
00:05:58:e wypadek by skutkiem|zaniedba ze strony pracodawcy.
00:06:03:Sd odrzuca pozew pana Sullivana|przeciw firmie Tip Top.
00:06:06:Sully!
00:06:11:Nie powinienem by bra|jednonogiego adwokata.
00:06:14:Na dwunogiego ci nie sta.|Nie zniechcaj si.
00:06:17:To chwilowe komplikacje.|Mam swoj strategi.
00:06:22:Strategi?. Pierwsze sysz.
00:06:26:W kocu ajdaki pkn.|Sdzia ju si wkurza. Sam syszae.
00:06:33:- Na ciebie, Wirf.|- Bo ja mu nie uciekn.
00:06:38:Dobrze go rozumiem.
00:07:07:Mwi, e zachorowa. Jest na Bahamach.|Nie chce z tob rozmawia.
00:07:14:Na Bahamach jest piknie.|Wypisz czek i po krzyku.
00:07:21:- Przed tob jest tysic innych.|- Dziki.
00:07:26:Syszaem,|e sdzia wyrzuci was za drzwi.
00:07:29:Pewnie zapacie mu mniej|ni jeste mi winien.
00:07:33:Ameryka to wspaniay kraj.
00:07:35:Tylko tu sdzia rozmawia z pijakiem|i adwokatem kuternog.
00:07:39:Na szczcie jest robota,|ktrej nawet ty nie schrzanisz.
00:07:41:Najpierw zapa,|co jeste mi winien.
00:07:45:Pracowae na czarno.
00:07:49:Inaczej nie zatrudniam,|a ty pracujesz tylko na czarno.
00:07:52:Mylisz, e jak kto ma fors,|to moesz mu j ukra?.
00:07:55:Mam si podda dlatego,|e ty masz chore kolano?.
00:07:58:Bzdura.
00:08:01:Zreszt kiepsko pracowae.
00:08:06:Mylisz,|e w ten sposb bym co osign?.
00:08:09:Nie.
00:08:12:Nie dorobie si, kiepsko pracujc.|W ogle nie pracowae.
00:08:15:Tatu ci wszystko da.
00:08:18:Zaharowa si na mier, eby ty mg|trwoni majtek na wypady narciarskie.
00:08:21:Dwa lata nie byem na nartach.
00:08:24:Nie dbam o to, czy zbankrutujesz,|ale najpierw mi zapacisz.
00:08:27:Nie jestem ci nic winien!
00:08:30:Albo ci std wyrzuc.|Zapi za eb i wyrzuc przez okno.
00:08:37:5, 4, 3, 2, 1.
00:08:44:Jaka to praca?.
00:09:47:Tata?.
00:09:49:Peter?.
00:09:51:Podwie ci?.
00:09:55:Tak.
00:10:07:- Dawno si nie widzielimy.|- Trzy lata.
00:10:10:Mylaem, e uczysz w tej szkole...
00:10:13:Na Uniwersytecie Zachodniej Wirginii.
00:10:16:- Co was sprowadza na pnoc?.|- Vera.
00:10:22:- Przeklte wito Dzikczynienia.|- Jeeli tak zaczniemy weekend...
00:10:27:Co u Very?.|Od waszego wyjazdu jej nie widziaem.
00:10:32:Jak mona w takiej dziurze|nie spotka si z by on?.
00:10:35:To proste. Mama Petera i ja|bywamy w rnych krgach.
00:10:41:Vera przykadnie si prowadzi.
00:10:45:Kto w rodzinie musi.
00:10:48:- Kto to jest?.|- Twj dziadek.
00:10:50:- Zawsze tak wyglda?.|- Przewanie.
00:10:54:Dlaczego mwi na ciebie Bokser?.
00:10:58:- Bokser!|- Nic nie zrobiem!
00:11:00:- Co si stao?.|- Musz wysi.
00:11:02:Dlaczego?.
00:11:04:Sta, bo wyrzuc tego gwniarza|na drog!
00:11:09:Nie wolno bi ludzi. Zobacz,|czy z twoim tat wszystko w porzdku.
00:11:12:- Co si dzieje?.|- A jak mylisz?. Id po swojego tat.
00:11:15:Dlaczego wszystkich bijesz?.
00:11:22:Tato, co si stao?.
00:11:27:Jezu!
00:11:29:- Bokser ci to zrobi?.|- Przesta...
00:11:33:P roku temu spadem z rusztowania.
00:11:35:- Bye u lekarza?.|- U dwudziestu lekarzy.
00:11:38:- Co mwi?.|- Dwadziecia rnych rzeczy.
00:11:44:Dziki za podwiezienie.
00:11:46:Wsid do samochodu.|Zawioz ci, dokd zechcesz.
00:11:48:O, nie!
00:11:52:Na razie.
00:11:54:Nic ci nie bdzie?.
00:11:56:Jasne.
00:11:59:Nie przejmuj si.
00:12:03:Wpadnij jutro do mamy.
00:12:07:Zapytaj Ver o zdanie.
00:12:09:Mam prawo zaprosi ojca|na wito Dzikczynienia.
00:12:12:Zastanowi si.
00:12:35:Nie jeste naga?.
00:12:37:Nie, ale mog si rozebra.
00:12:40:Nie piesz si. Musz si napi kawy.
00:12:47:Autohol?. Mwi Sullivan.
00:12:49:Jestem tu za rogiem, Harbin 31 3.|Przyjed po mnie.
00:12:58:Dopisz do rachunku|firmy budowlanej Tip Top.
00:13:06:Horace!
00:13:08:- Cze, Sully. Te nie jestem nagi.|- Dziki Bogu.
00:13:12:- Gdzie si tak ubrudzie?.|- W pracy u twojego ma.
00:13:17:Miae dla niego nie pracowa.
00:13:19:Chwilowe zlecenie.
00:13:22:Kluczyki.|auj, e daem si na to namwi.
00:13:27:Zaraz wypisz czek. Dzikuj panu.
00:13:30:Przy okazji wypa mi to,|twj m jest mi winien.
00:13:32:Zgodzi si, ale w biurze mia|tylko firmowe czeki.
00:13:37:Przesta, Sully.
00:13:41:- Jest mi co winien.|- Nie tylko tobie.
00:13:46:Musiaabym wszystko sprzeda|i nic by mi nie zostao.
00:13:56:Co jest?.
00:13:58:Zmieniam zamki i wyrzucam std|jego rzeczy. On ju tu nie mieszka.
00:14:02:Ostro.
00:14:06:Nic nie wskrasz,|ale moe si przejmie.
00:14:08:Przekonamy si.
00:14:13:Kiedy wygram na wycigach,|zostaw drania i ucieknij ze mn.
00:14:20:- Dokd bymy pojechali?.|- Na Hawaje.
00:14:23:Tam, gdzie jest ciepo,
00:14:25:gdzie podaj drinki z parasolkami
00:14:27:i nacieraj ci olejkiem kokosowym.
00:14:40:Musz i.
00:14:47:- Trzymaj si.|- Tylko tyle masz mi do powiedzenia?.
00:14:50:Przewanie.
00:15:16:Tu jeste! Wszdzie ci szukam.
00:15:20:Niepotrzebnie.
00:15:23:- Asy.|- 3 dziesitki.
00:15:25:Gram z wami.
00:15:33:Lubi kobiety,|ktrych mio nie jest na sprzeda.
00:15:35:Odwal si, Sully.
00:15:37:Musz si wysiusia.
00:15:40:Rubby!
00:15:42:Co?.
00:15:44:Nie daj si kupi.
00:15:55:Troch szacunku.
00:15:57:Marnie nam dzi poszo,|ale bdziemy prbowa dalej.
00:16:01:Nie.
00:16:03:- Kiedy ostatnio wygrae spraw?.|- Co to ma do rzeczy?.
00:16:07:Odpuka w niemalowane.
00:16:09:Nikt oprcz ciebie|nie wierzy ju w szczcie.
00:16:11:Dopki ci nie poznaem,|wierzyem w cik prac.
00:16:19:Rozdawaj.
00:16:21:Po siedem kart.
00:16:23:Ktry doktorek poradzi ci pi,|pali i wcha?.
00:16:28:Nie mog mi zabroni. Nie znaj mnie.
00:16:31:Wtedy nie chcieliby z tob gada.
00:16:33:Na krla.
00:16:36:Zamykam.
00:16:39:Popracujesz jutro w domu|przy Nelsona?.
00:16:44:Mwie e juz nigdy wiecej nie bdziesz pracowa u Carla.
00:16:46:Przymknij si. To robota dla dwch.
00:16:50:Co powiesz, tpaku?.
00:16:52:Jest wito Dzikczynienia.|Nie bd pracowa.
00:16:55:Bdziesz.
00:16:59:- Podwjna stawka.|- Nie ma mowy.
00:17:01:- To sam sobie remontuj.|- Dlaczego mam paci podwjnie?.
00:17:04:- Co jest jutro?.|- wito Dzikczynienia.
00:17:06:Wiesz, co mnie wkurza?.
00:17:08:Gdyby nie Rub,|nie wiedziaby, e jest wito.
00:17:13:Naley si podwjna stawka.
00:17:16:Wiesz, po co jest to wito?.
00:17:19:eby normalni ludzie mogli robi|normalne rzeczy na onie rodziny.
00:17:28:Ciebie to nie dotyczy.
00:17:30:I tak pacisz podwjnie.
00:17:32:Jak nie, to sam sobie remontuj.
00:17:34:- Graj, Jocko.|- 10.
00:17:36:Odpadam.
00:17:43:Co ci jest?.
00:17:45:Prbuj porozumie si z tob|telepatycznie.
00:17:50:Zapomnij o tym
00:17:51:Sully rozumie tylko,|jak oberwie opat w gow.
00:17:53:Graj, geniuszu.
00:17:55:15.
00:17:57:Sprawdzam.
00:17:59:Sprawdzam.
00:18:04:Full na semkach.
00:18:09:Kareta dziewitek.
00:18:14:Prbowaem ci ostrzec.
00:18:16:Wypata.
00:18:18:Twojego szefa czeka rozczarowanie.
00:18:22:Jutro o sidmej bdzie odgarnia|nieg przed domem pani Beryl.
00:18:28:Dziesiciostopniowy mrz,|palce marzn.
00:18:34:Wtedy pomyli - lepiej pracowa|w cieple, razem z moim kumplem, Rubem.
00:18:38:Zgosz si do Carla Roebucka,|eby remontowa dla niego dom.
00:18:44:Moe zarobi pienidze,|ktre przegraem w karty.
00:18:52:Ale jutro ju bdzie za pno.
00:18:55:Pomyl, o tym, frajerze.
00:19:23:To ty, Sully?.
00:19:25:Tak.
00:19:27:Kradniesz nasz now odnieark?.
00:19:31:Nie pierwszy raz.
00:19:33:Mam prawo ci zastrzeli.
00:19:38:Musiabym si wama.
00:19:40:Wamiesz si?.
00:19:46:Co z tym twoim przygupem?.
00:19:48:Potraktowa moje groby|powaniej ni ty.
00:19:53:Mia operacj serca. Moe chce|reszt ycia przey w p roku?.
00:19:59:Zwolni, kiedy zrozumie,|e pocignie do siedemdziesitki.
00:20:03:Gdyby to zaleao ode mnie,|nie przeyby do jutra.
00:20:05:Szybciej kradnij t odnieark!
00:20:07:Jeste najpowolniejszym zodziejem|na wiecie.
00:21:06:Daj ogie, Sully.
00:21:10:Daj ogie.
00:21:14:Id do domu, gupku.
00:21:16:Jeste mem|najadniejszej kobiety w Bath.
00:21:19:Zawsze powinno si chcie wicej.
00:21:23:Powiedz jej, e j kochasz,|albo ja to zrobi.
00:21:28:Mam nadziej,|e nie stan si taki jak ty.
00:21:30:Ja te.
00:21:32:Szedziesiciolatek|podrywa cudze ony...
00:21:36:Mam nadziej,|e w tym wieku bd mdrzejszy.
00:21:39:Nadzieja nie boli,|ale wcale si nie pieszysz.
00:21:51:Te mam tak.
00:22:00:Identyczn.
00:22:15:To znaczy,|e wreszcie naprawi pan porcz?.
00:22:20:Dzisiaj to zrobi, obiecuj.
00:22:23:Mog zapyta, co pan robi?.
00:22:28:Zabezpieczam odnieark przed|gociem, ktremu j ukradem.
00:22:31:Donaldzie, nie drczy ci to,|e twojemu yciu brak sensu?.
00:22:37:Niezbyt czsto.
00:22:41:Czasami.
00:22:48:Chodzi nie tylko o park.|To ogromny interes.
00:22:51:Hotele, restauracje,|stacje benzynowe.
00:22:55:Macie pojcie,|jak wzrosn ceny nieruchomoci?.
00:22:59:Rano rozmawiaem z panem Lomaxem.|Powiedzia...
00:23:02:C.W., powtrz im to,|co mi powiedziae.
00:23:07:Pierwsza inwestycja|to milion dolarw.
00:23:11:Na pocztek.
00:23:17:Powinnimy pj na gr.
00:23:25:Doceniam wasz gocinno.|Clive jest cudowny.
00:23:28:Bez niego bym sobie nie poradzi.|Na pewno jest pani dumna z syna.
00:23:32:On nie jest moim synem.|W szpitalu pozamieniali dzieci.
00:23:38:To duga historia.
00:23:43:Ona artuje.
00:23:51:- Pomc ci?.|- Nie.
00:24:01:Mamo, Charlotte chce,|ebymy rano wyjechali.
00:24:05:Nie bardzo si zgadzamy.|Tu jest jeszcze gorzej.
00:24:13:Wiesz, kto jest temu winien?.|Donald Sullivan.
00:24:16:Mamo...
00:24:18:Oprah Winfrey miaa program|o nieodpowiedzialnych mczyznach.
00:24:22:Oni niszcz ycie swych dzieci.
00:24:27:Donald Sullivan wanie taki jest.
00:24:32:Oprah zna si na mczyznach.
00:24:35:Co to za ciarwka?.
00:24:44:Tato!
00:24:48:Co sycha?.|Przepraszam za spnienie.
00:24:54:Psiako...
00:25:02:Sully, to ty?.
00:25:06:Cze, Ralph.
00:25:09:Co za niespodzianka!|Vera bdzie zachwycona.
00:25:12:- Nie wie, e mnie zaprosie?.|- Mylaem, e nie przyjedziesz.
00:25:15:- Vera! Zgadnij, kto przyszed.|- Ju id.
00:25:20:- Co tak dugo?.|- Musz si wysiusia.
00:25:25:- Z drogi, gupku!|- Bokser!
00:25:31:Ostrzegam ci.
00:25:33:Musz pj do garau.
00:25:35:Zajrz do Charlotte.
00:25:44:Mwi powanie!
00:25:49:Sully...
00:25:55:Wszystkiego dobrego.
00:26:03:Wyjd stamtd, Will!
00:26:05:Co tu robisz?.
00:26:07:Co si stao?.
00:26:09:Co mu zrobia?.
00:26:11:Raczej co on zrobi mnie!|Potuk pamitkow porcelan!
00:26:13:Charlotte, przesta!
00:26:15:- Co mu zrobia?.|- Rozpucia go!
00:26:17:Licz do dziesiciu.
00:27:08:Co znowu, Raymer?.
00:27:11:Zbite tylne wiato. Trzeci raz.
00:27:13:Nastpnym razem zabior ci|dowd rejestracyjny.
00:27:16:Jest wito Dzikczynienia!
00:27:21:Trzeba byo naprawi wiato.
00:27:27:15 dolarw. Moesz zapaci|na poczcie albo u nas. Masz 30 dni.
00:27:33:Moe w kocu ktra ci da...
00:27:37:Dopadn ci, kiedy najmniej|bdziesz si tego spodziewa.
00:28:04:Jeste cay?.
00:28:09:Will.
00:28:11:- Wanie.|- Zabiem go?.
00:28:15:- Kogo?.|- Boksera.
00:28:18:Nie, ale go poturbowae.
00:28:21:Usid ze mn w szoferce.
00:28:42:Zgubie kogo?.
00:28:45:Dziki Bogu. Gdzie jeste?
00:28:48:- "Na rogu".|- Ju jad.
00:28:54:Dzikuj.
00:29:05:Stale si bijecie?.
00:29:08:Czasami.
00:29:10:- Dobrze, e mu dooye.|- Kiedy rodzice si rozwiod...
00:29:14:Rozwiod?.
00:29:16:Wtedy ja zamieszkam z tat,|a Bokser z mam.
00:29:19:Przekona si, jaki z niego numer.
00:29:25:A potem?.
00:29:27:Kiedy rodzice znw bd razem,|wszystko si zmieni.
00:29:34:Bdziemy mieli dom, a nie mieszkanie.
00:29:37:Bd mia wasny pokj, a Bokserowi|nie bdzie wolno rusza moich zabawek.
00:29:45:Mama i tata przestan si kci|o pienidze i wszystko inne.
00:30:05:Cze, tato.
00:30:08:Dobrze, e zadzwonie.
00:30:11:Sytuacja zrobia si nieciekawa.
00:30:15:Co z Charlotte?.
00:30:17:Czasem myl, e postpie susznie.|Ucieke.
00:30:23:Tylko pi ulic dalej.
00:30:26:Rwnie dobrze|moge polecie na ksiyc.
00:30:30:- Chcesz, ebym aowa?.|- Na to nie licz.
00:30:34:Chodmy.
00:30:42:Powiedz. Mylisz o mnie?.
00:30:46:Czasami.
00:30:49:Bo ja o tobie stale.
00:32:10:Nic z tego, Sully.
00:32:23:Wejd. Rozgo si.
00:32:29:U Roebuckw mski wieczr.|Pijemy z butelki.
00:32:38:Gdzie ten gupek?.
00:32:41:Gdzie jest Ruby?.
00:32:46:- Dlaczego on to robi?.|- Nie kocha jej.
00:32:54:Nie potrafi wytumaczy|wasnego postpowania,
00:32:56:a co dopiero twojego ma.
00:32:59:Bye kiedy tak wcieky,|e chciae kogo zastrzeli?.
00:33:03:Dlatego nie mam broni.
00:33:05:Moe kupimy sobie po magnum|i bdziemy napada na banki?.
00:33:10:Jak Bonnie i Clyde, ty i ja.
00:33:14:Musiaaby by Clydem.|Jestem na to stary.
00:33:20:Zawsze potrafisz mnie pocieszy.
00:33:23:Jeste jedynym znajomym,|ktremu wiedzie si gorzej ni mnie.
00:33:30:Tak naprawd, w tajemnicy...
00:33:32:...kochasz si we mnie.
00:33:34:Doprawdy?.
00:33:40:Pewnie.
00:33:43:Tego nigdy si nie dowiemy.|Na to wyglda.
00:33:46:Skoro nie kochasz si we mnie,|id do domu.
00:33:53:Gdzie gupek schowa odnieark?.
00:33:56:W firmie.
00:34:01:Jutro znw j ukradn.|Albo pojutrze.
00:34:04:Uwaaj na psa.
00:34:09:Nie boj si psa. Nie wiem,|jak z t nog przejd przez pot.
00:34:13:Jeste prawdziwym mczyzn.
00:34:16:Dzikuj.
00:34:20:To nie by komplement.
00:34:42:Powinna sprzeda dom i pozwoli mi|zainwestowa pienidze w park.
00:34:45:W gr wchodz due pienidze.|Bardzo due.
00:34:48:To moe by nowe Zote Wybrzee.
00:34:53:Nie podoba mi si ten pomys.
00:34:56:Zreszt nie mog sprzeda domu.|Mam lokatora.
00:35:02:To nastpna sprawa.|Sully musi odej.
00:35:05:Wczoraj tam zajrzaem. Sama zobacz.
00:35:09:Policz niedopaki. On wywoa poar.
00:35:13:Pan Sullivan nie lubi,|eby wok niego wszy.
00:35:15:Nie wsz,|tylko dbam o interesy matki,
00:35:18:ktra sama|nie potrafi o siebie zadba.
00:35:21:Trzyma ten dom to szalestwo.|Do tego jeszcze ten piroman.
00:35:26:Wszyscy go przejrzeli oprcz ciebie.
00:35:28:Wielki Boe...
00:35:33:Panie Sullivan!
00:35:36:O co chodzi, mamo?.
00:35:41:Panie Sullivan, szybko!|To pani Hattie!
00:35:45:Sam si tym zajm.
00:35:48:Dobrze, e pan tu jest.|Hattie znowu ucieka.
00:35:51:Pjd po ni.
00:35:54:- Szybko! Ona jest na ulicy.|- Nie mog biega.
00:35:56:Szukam szalika.
00:36:00:- To bankier?. Doigra si.|- Szybciej!
00:36:03:piesz si, tylko powoli si ruszam.
00:36:11:Nie jedzi si po chodniku!
00:36:26:licznotko, uciekasz z domu?.
00:36:29:- Dokd idziesz?.|- Do siostry, do Albany.
00:36:34:Podrzuc ci. Tak bdzie szybciej.
00:36:39:Dobrze.
00:36:43:Chodmy kiedy na tace.
00:36:47:- Na tace?.|- Tak.
00:37:00:Ju jeste bezpieczna.
00:37:04:Mamo! Co ci napado?.
00:37:07:Dzikuj, Sully.
00:37:11:Rufus, przypilnuj lokalu.|Musz si zaj mam.
00:37:15:Rufus, zostalimy sami.
00:37:18:- To dla Jocko. Z ketchupem.|- Nie zd si napi kawy?.
00:37:30:- To dla Jocko, drugi stolik.|- Musimy pogada.
00:37:42:- Mogem...|- On je z ketchupem.
00:37:46:Sam bym to zaatwi.|Nie musiae si wtrca.
00:37:49:Mio spdzie wito Dzikczynienia?.|Co robie?.
00:37:56:Niewiele. Zjadem z matk kolacj.
00:37:58:Niewiele?.|Zagldae tam, gdzie nie powiniene.
00:38:08:Gospodarz domu...
00:38:10:- Nie jeste gospodarzem!|- Moja matka...
00:38:12:...jest jedynym powodem,|dla ktrego ci nie skopi!
00:38:15:Lepiej wyjd, bo mog zmieni zdanie.
00:38:27:Odstaw ketchup!
00:38:34:Sdzia Wopner ogosi wyrok.
00:38:41:Nie ulega wtpliwoci,|e ptak zdech.
00:38:44:Wspczuj, ale to zbyt krucha|podstawa do wydania wyroku.
00:38:48:Birdy, masz aspiryn?.
00:38:51:- Na kolano?.|- Mylaem, e bdzie lepiej.
00:38:53:To pourazowe zmiany artretyczne.|Moe by tylko gorzej. Prosz.
00:39:04:To ci pomoe.
00:39:06:Dzikuj. Nie wiedziaem,|e chodzisz po domach. Ile pac?.
00:39:10:Nic. To prbka.
00:39:13:Gwarancja musi by na pimie.
00:39:16:- Na kogo stawiasz?.|- Na wonego. Zawsze wygrywa.
00:39:20:- Ja na pozwanego.|- Nie wiesz, o co chodzi!
00:39:26:Ale znam swojego adwokata.|Zrb goniej.
00:39:30:...musi by nierozwany, eby|gwarantowa, e ptak bdzie zdrowy.
00:39:36:Odrzucam pozew.
00:39:39:Jeste moim jedynym|staym rdem dochodu.
00:39:44:Nie wiem, po co tu przychodz.
00:39:46:Dla towarzystwa przyjaci?.
00:39:50:Pewnie tak.|Powinnicie mnie lepiej traktowa.
00:39:55:Po mojej mierci przekonacie si,|jak trudno
00:39:58:znale legendarnego prawnika,|ktry zawsze ma dobry humor.
00:40:09:Vaya con huevos, amigos.
00:40:16:Idcie z jajami?.
00:40:32:Peter!
00:40:35:Co si dzieje?.
00:40:40:Nie wiem, od czego zacz.
00:40:43:Powanie pokciem si z on.|Zabraa Boksera i wyjechaa.
00:40:48:- A Will?.|- Zosta ze mn.
00:40:52:Pjd ju.
00:40:54:- Jeste zajty?.|- Ja?.
00:41:00:Mam rozbolaa gowa|i wyszedem po aspiryn.
00:41:04:Przydasz mi si.
00:41:06:- Dobrze, ale...|- Szybciej.
00:41:14:- Na pulpety?.|- Psy tego nie jedz.
00:41:16:Kupujesz psu woowin?.
00:41:19:Nie mam psa.
00:41:41:Jej to nie obchodzi.
00:41:43:Od dawna grozia, e odejdzie.
00:41:46:Nie trzeba jej byo tu przywozi,
00:41:49:bo bardziej ni mnie|nie cierpi mojej mamy.
00:41:56:W porzdku.
00:41:58:Potrzymaj.
00:42:03:Co to?.
00:42:08:Co robisz?.
00:42:14:- Dwie wystarcz?.|- Co robisz?.
00:42:16:Lepiej woy jeszcze jedn.
00:42:20:Bokser, spjrz tylko!
00:42:22:Jedzonko.
00:42:26:Prosz.
00:42:33:Nie do wiary!
00:42:36:Nale do Greenpeace|i pomagam otru psa.
00:42:39:To nie trucizna,|a zbytnio mi nie pomoge.
00:42:42:- Jade kolacj?.|- Nie.
00:42:45:Chodmy na hamburgery.
00:42:53:Powiesz mi, co kombinujesz?.
00:42:56:Moe pniej.
00:43:15:- To kiepski pomys.|- Nie bj si.
00:43:25:Lepiej std chodmy.|Mg si przyczai.
00:43:27:Ju zagodnia.
00:43:29:Moe to sztuczka.
00:43:31:To nie najmdrzejszy pies na wiecie.
00:43:35:- Najgroniejszy.|- Patrz.
00:43:43:Widzisz?.
00:43:48:Bezpiecznie.
00:43:52:To na pewno twoja odniearka?.
00:43:55:Wiedziaem, e matka ci tak wychowa.|Id.
00:43:57:- A jak kto zobaczy?.|- Ja jestem na to za stary.
00:44:11:- Nie utknij tam.|- Co takiego?.
00:44:15:Zostawie nas, kiedy miaem rok.
00:44:17:Cae ycie czekaem,|kiedy si zjawisz.
00:44:25:W kocu jestemy razem i co robimy?.
00:44:29:Wamujemy si.
00:44:32:Jakiej rady mi udzielasz?.|Nie utknij...
00:44:39:- W porzdku?.|- Tak.
00:44:44:Uwaaj.
00:44:47:Nie obetnij sobie rki.
00:44:59:Tato...
00:45:02:Nie ruszaj si.
00:45:23:Miae racj.|Trzecia piguka bya potrzebna.
00:45:29:To byo niesamowite.
00:45:32:Kiedy zobaczyem psa...
00:45:37:W yciu nie robiem takich rzeczy.
00:45:41:Wiesz,|czego mama najbardziej si boi?.
00:45:43:e wiedziesz wesoe ycie.
00:45:47:Moe by spokojna.
00:45:49:Poka ci co.
00:45:53:- Tu te si wamiemy?.|- Nie. Mam klucz.
00:45:59:- Kiedy miaem.|- To twj dom?.
00:46:02:Miasto przejo go za podatki.
00:46:06:Tu si wychowaem.|To by dom mojego ojca.
00:46:11:Nie zaley mi na nim.|Twj dziadek by wyjtkowy.
00:46:18:Naprawd?.
00:46:20:By dobry, kiedy akurat by trzewy,|ale on w ogle nie trzewia.
00:46:26:Najbardziej cierpiaa twoja babcia.
00:46:28:Bya kruch, niepozorn kobiet.
00:46:38:Strasznie obrywaa.
00:46:41:Staa sobie gdzie tam i nagle...
00:46:47:...siedziaa na pododze|po drugiej stronie pokoju.
00:46:54:Raz stanem pomidzy nimi.
00:46:57:Miaem dwanacie lat.
00:47:02:Nic go to nie obchodzio.
00:47:06:Mylaem, e mnie zabije.
00:47:08:Jezu...
00:47:11:Chrzani go po wieki wiekw.
00:47:20:Pewnie bdziesz mwi to samo,|kiedy odejd.
00:47:23:Odszede, tato. Ju mwiem.
00:47:37:Jak na profesora|sprawnie przeskoczye przez pot.
00:47:44:Nie jestem ju profesorem.
00:47:50:Wylali mnie.
00:47:53:Za nic. Reorganizacja|katedry jzyka angielskiego.
00:48:01:Trudno dzi o prac nauczyciela.|Szukam, ale szkoy maj komplet.
00:48:11:Nie chciaem o tym mwi.|Co wymyl.
00:48:17:Pewnie nie chciaby pracowa u mnie?.
00:48:26:To byoby gupie.|Duo ci nie zapac.
00:48:28:Minimalna paca?.
00:48:31:- Troch lepiej.|- To wietnie. Zgoda.
00:48:37:Znasz si na takiej robocie?.
00:48:40:Mylisz, e jak zarobiem na studia?.
00:48:48:- Peter!|- Tak, tatku.
00:48:50:To twj ojciec?.
00:48:52:Cze, Ralph.
00:48:54:- Co to?.|- Nowa odniearka. Przyda ci si.
00:49:00:Nie sta mnie na tak.
00:49:02:- Nic mnie nie kosztowaa.|- Fakt.
00:49:05:Czasem mi j poyczysz.|Zwaszcza w tak pogod.
00:49:10:Jasne.
00:49:12:- Najlepiej j schowa w garau.|- Pod plandek.
00:49:19:Dobrze. To mie z twojej strony.
00:49:26:Nie ma o czym mwi.
00:49:29:- Zostawi otwarte drzwi.|- Dzikuj.
00:49:40:Zapomniaem kupi mamie aspiryn.
00:49:46:- Daj jej to.|- Lepiej nie.
00:49:49:Nie bj si. Podzikuje ci.
00:49:56:Ten wieczr by bardzo...
00:49:59:Tak.
00:50:23:- Poyczysz mi dolara?.|- Nie, ale poycz ci pczka.
00:50:27:Przecie jak go zjem, zniknie.
00:50:31:Tak samo jak poyczony dolar.|Wol ci da pczka.
00:50:36:Dzie dobry. Co sycha?.|Cass, masz te dla Willa?.
00:50:42:To by ostatni.
00:50:44:W porzdku, Sancho?.
00:50:46:Bierzesz maego ze sob?.
00:50:48:Mama zabraa Ralpha do lekarza.
00:50:50:Nie bdzie sprawia kopotw.
00:50:53:- A jeli mu si co stanie?.|- Jak?.
00:50:57:Moe wpa w d|albo stan na gwodziu.
00:51:03:- Co ci tak bawi?.|- Nic.
00:51:08:Dziwisz si, e martwi si o niego|jak nigdy o ciebie?.
00:51:11:Pomine cae pokolenie.
00:51:17:Dobra.
00:51:20:Do roboty. Mam co do zaatwienia.|Zabior Willa.
00:51:27:Chcesz jecha z dziadkiem?.
00:51:31:To wietnie.|Sancho, bierzmy si do pracy.
00:51:40:Dlaczego mam z nim pracowa?.
00:51:42:Bo ci ka.
00:51:45:Czemu jeste dla niego taki miy?.|On wcale ci nie lubi.
00:51:50:Wiem, ale staram si.
00:51:53:Chod, mistrzu.
00:52:06:Chcesz poprowadzi?.
00:52:10:Chod. Usid.
00:52:16:Tylko uwaaj na moje chore kolano.
00:52:22:Po rce na kierownicy.|Wanie tak. Trzymasz?.
00:52:25:Tak.
00:52:31:Widzisz?.Prowadzisz
00:52:42:Trzyma si drogi. wietnie.
00:52:45:Trzsie.
00:52:48:Raczej koysze,|jak to w starych ciarwkach.
00:52:51:To fajna ciarwka.
00:52:53:Tak, cakiem fajna.
00:53:13:Rachunek?. Z jak dat?.
00:53:16:Nigdzie go nie widz.
00:53:19:Poszukam, ale nie mog obieca.
00:53:27:Co si dzieje...- Gdzie Ruby?.|- Ju jej nie ma.
00:53:31:Zostawia dowody przywizania.
00:53:35:Da ci upominek?.
00:53:37:Lepiej nie.
00:53:40:- Gdzie tpak?.|- W przybudwce.
00:53:44:Powiedzia, e si zmieni.
00:53:49:Powanie?.
00:53:54:- Kto to?.|- Will. Jest moim...
00:54:02:Jest niemiay.
00:54:06:- W przybudwce?.|- Tak.
00:54:15:Ruby chodzia w przeroczystej bluzce,|wic mogaby...
00:54:25:Dobrze.
00:54:27:Co jest, dziadku?
00:54:31:Wanie, dziadku.
00:54:35:Na razie.
00:54:43:- Przywitaj si z Willem.|- Cze, Will.
00:54:55:Mam papier z 1992 roku, ale to|nie jest rachunek, wic nie zapac.
00:54:00:Sprawd i zadzwo.
00:55:07:Don Sullivan, zodziej odniearek|i truciciel psw,
00:55:10:tajemny ojciec i dziadek.
00:55:12:Jak leci?.
00:55:15:Powoli. Chcesz u usi?.|Nie zrb baaganu.
00:55:22:Dziadek opowiada,|jak kradnie odniearki?.
00:55:25:Trzeba wspczu komu, kto|nie moe upilnowa swoich zabawek.
00:55:35:Jak ten pies ci nienawidzi...
00:55:39:aosne. Ostry doberman,|a teraz jest do niczego.
00:55:43:Za duo pijesz.
00:55:50:Toby powiedziaa, e si zmienie.
00:55:54:- Rozmawiae z ni?.|- Tak.
00:55:56:Nie miaem serca jej przypomnie,|o kim mwi.
00:56:00:Rozmawiae z moj on?.
00:56:08:Niewane. Zwierza si|tylko ludziom, ktrych lubi.
00:56:15:Jest w ciy?.
00:56:18:Wpada.
00:56:24:Pewnie chcesz by ojcem chrzestnym?.
00:56:27:Nie mog by ojcem|i ojcem chrzestnym. Zrb co.
00:56:30:Udany w.
00:56:37:Przejdmy do interesw.
00:56:40:Remontujesz wiktoriaski dom.
00:56:42:Bdzie p roku pracy,|w wikszoci wewntrz.
00:56:45:- Mam na gowie syna.|- Daruj sobie.
00:56:49:To powana robota.
00:56:55:Potrzebuj dwch sprawnych robotnikw,|w miar bystrych.
00:56:58:Tacy do ciebie nie przyjd.
00:56:00:Niewane. Niepotrzebnie w ogle|zaczem z tob gada.
00:57:02:Chod, waniaku.
00:57:05 :- Ta twoja rudera jeszcze stoi?.|- Dlaczego pytasz?.
00:57:09:Obejrzyjmy j. Mam pomys.
00:57:15:Serce ci pka, co?.
00:57:19:Wiesz, kogo mi przypomina?.
00:57:21:Ciebie.
00:57:24:Natura hojnie go wyposaya.
00:57:38:Zosta tu.
00:57:40:Ostronie, dziadku.
00:57:59:Sully! Prociej bdzie wybi okno|i otworzy od rodka.
00:58:02:Wiem, co robi.
00:58:13:Nic nie mw.
00:58:17:Wybacz.
00:58:38:No, nie wiem.
00:58:45:Chyba powinienem przeprosi Ruba.
00:58:48:Wcale nie jest|najgupszym mieszkacem Bath.
00:58:55:Moge uratowa ten dom.
00:58:59:Odnowi i wynaj.
00:59:03:Moge go sprzeda.
00:59:11:Pozwolie, eby popad w ruin.|eby mg obwinia ojca.
00:59:15:On nie yje od 30-35 lat, a ty|wci napawasz si jego upadkiem?.
00:59:22:Mam dobr wiadomo. Wygrae.|To twoje yciowe osignicie.
00:59:33:Mam propozycj.
00:59:33:Sprzedasz mi t podog|za rozsdn cen,
00:59:39:a ja dam wam prac|przy wiktoriaskim domu.
00:59:46:Sully, co ci jest?.
00:59:52:Bierz.
00:59:56:- Co?.|- Bierz wszystko, czego chcesz.
01:00:00:Pienidze daj Peterowi.
01:00:04:Gdzie ten may?.
01:00:10:Will!
01:00:15:Chyba nie mylisz,|e o tobie zapomniaem?.
01:00:21:Nie chciaem.
01:00:26:Chcesz zobaczy dom,|w ktrym si wychowaem?.
01:00:30:Spodoba ci si.
01:00:33:Dobrze, sam zdecydujesz. Moesz wej|tam ze mn, albo wrci do taty.
01:00:40:- Dobrze.|- Co dobrze?.
01:00:46:Chc do taty.
01:00:50:Dobrze. Jedmy.
01:01:15:Tam jest tata.
01:01:25:Ju dobrze.
01:01:28:Zostawie go?.
01:01:33:- Na par minut.|- Dla niego to byo duej.
01:01:38:Myla, e o nim zapomniae.
01:01:40:Mogem to przewidzie.
01:01:43:Nigdy si nie zmienisz.
01:02:21:Chciabym porozmawia z Willem.
01:02:24:Z moim wnukiem.
01:02:33:Cze, waniaku.
01:02:38:Narozrabiaem, co?.
01:02:43:Wystraszye si?.
01:02:52:Wiesz, co robiem, kiedy byem|w twoim wieku i baem si?.
01:02:55:Prbowaem by dzielny przez minut.
01:03:00:Nastpnym razem przez dwie.
01:03:08:Czego si bae?.
01:03:12:Ju nie pamitam,ale kiedy bdziesz mia|tyle lat co ja, te zapomnisz.
01:03:18:Spjrz.
01:03:21:Bdziesz mg mierzy sobie czas.|Obrt duej wskazwki oznacza minut.
01:03:28:Dwa obroty - dwie minuty.
01:03:31:Bdziesz wiedzia,|jak dugo bye dzielny.
01:03:34:We go.
01:03:38:Dzikuj.
01:03:41:Nie ma za co.
01:03:54:Mam pytanie.
01:03:58:Dlaczego nas porzucie?.
01:04:03:Skd mam wiedzie?.
01:04:06:To by...
01:04:09:bd.
01:04:11:Nie powinienem by wiza si|z twoj matk.
01:04:15:Co mam ci powiedzie?.|e byem marnym ojcem?.
01:04:21:Za krtko z tob byem,|eby ci zawie.
01:04:26:Nie byo mnie. Wystarczy?.
01:04:30:Jeli nie jeste dla mnie ojcem,|to jak moesz by dziadkiem dla Willa?.
01:04:35:Od czego trzeba zacz.
01:05:38:yje pani jeszcze, staruszko?
01:05:40:Nie umara pani we nie?.
01:05:57:Co mwi lekarz?.
01:06:00:A obieca pan|nic nie mwi mojemu synowi?.
01:06:03:Nie mog.
01:06:05:To panu nie powiem. Chodmy.
01:06:20:Dobrze, nie powiem mu. Co to byo?.
01:06:25:- Wylew.|- Co?.
01:06:28:Niewielki wylew.|W moim wieku to si zdarza.
01:06:34:Lekarz powiedzia,|e jeszcze dugo mog y.
01:06:40:- Dzwoni do Clive'a.|- Obieca pan!
01:06:43:To pani syn. Ma prawo wiedzie.
01:06:45:Donaldzie, jeeli powiesz Clive'owi,|umieci mnie w domu starcw.
01:06:51:Wiem, co mwi.
01:06:58:Wtpi, czy bym to zniosa.
01:07:05:Bdzie pani potrzebowaa|dobrej opieki.
01:07:09:- Mam opiek.|- Nie. To zy pomys.
01:07:15:Dotd nie zrezygnowa pan z gry?.
01:07:19:- Na wycigach?.|- Tak. Wygra pan kiedy?.
01:07:22:- Jeszcze nie.|- A stale pan gra.
01:07:24:Jasne, w kocu trafi.
01:07:27:Takie wanie mam przeczucie|co do pana.
01:07:30:Odwiezie mnie pan do domu?.
01:07:37:Dzikuj, Donaldzie.
01:07:40:Szkoda,|e mi powiedziae o szczurach.
01:07:45:Wiesz, czego bym chcia?.
01:07:48:eby przyjechaa tu jaka wielka firma|i daa nam dobrze zarobi.
01:07:54:Praca w cieple|i koniec z Carlem Roebuckiem.
01:08:01:Wiesz, czego najbardziej bym chcia?.
01:08:03:eby Peter przesta|na mnie mwi Sancho.
01:08:05:Nie znosz tego imienia.
01:08:08:Chciabym, eby si zmy.
01:08:11:Co?.
01:08:16:eby wrci do siebie.
01:08:18:Lepiej, ebymy pracowali|tylko we dwch.
01:08:23:Nie mog patrze,|jak stale z nim rozmawiasz.
01:08:31:Kiedy wszdzie chodzilimy sami,|a teraz zawsze z nim.
01:08:36:Jest moim synem.
01:08:38:Idzie.
01:08:40:Cze, Sancho.
01:08:43:- Powiodo ci si?.|- Tak, co znalazem.
01:08:46:Dwupokojowe mieszkanie|dla mnie i Willa.
01:08:59:W adnej dzielnicy.|Czynsz jest znony.
01:08:52:Zostaniesz tu?.
01:08:55:Tak. Zdecydowaem si.
01:08:58:On bdzie z nami pracowa?.
01:09:01:Na to wyglda.
01:09:06:- Dla nas trzech pracy nie wystarczy.|- To ju moje zmartwienie.
01:09:11:- Nie podoba mi si to.|- Nie musi.
01:09:20:- Mog wypi piwo?.|- Mnie pytasz?.
01:09:22:- Jeste szefem.|- Jego zapytaj, on je kupi.
01:09:27:Prosz, Sancho.
01:09:41:A ty dokd?.
01:09:53:Odchodz.
01:09:56:Rub!
01:09:58:Psiakrew...
01:10:00:Wracaj!
01:10:26:- Tato! Jedziesz po chodniku!|- Spokojnie.
01:10:30:Widziae takiego uparciucha?.
01:10:32:Owszem.
01:10:37:Pogubi si. Wystarczy, e skrci|i jestemy zaatwieni.
01:10:40:Ju jestemy.
01:10:56:Sully, jedziesz po chodniku!
01:10:59:Wypchaj si, Raymer.
01:11:21:Tu nie wolno parkowa.
01:11:23:Do tego!
01:11:28:Wysiadaj, Sully! Koniec zabawy.|Jeste aresztowany.
01:11:32:Lepiej wysid.
01:11:38:- Tato...|- Jak chcesz.
01:11:45:Stj!
01:11:47:- Jezu... Tato!|- Nie strzeli.
01:11:54:- Strzeli?.|- Chyba tak.
01:11:58:Jeli mam co do powiedzenia,|to poddajmy si.
01:12:20:Ty gupi fiucie!
01:12:33:- I co?.|- Nic.
01:12:35:To dobrze.|Ju mylaem, e stracisz gow.
01:12:41:Ostrzegaem ci! To wariat.
01:12:44:Na pewno istnieje wytumaczenie.
01:12:48:Jak wytumaczysz|napa na policjanta?.
01:12:50:Cieszmy si, e dosta szau w domu.
01:12:57:Donald Sullivan musi si wynie.|Natychmiast.
01:13:05:Jeli go nie wyrzucisz, ja to zrobi.
01:13:17:Tym razem bankier ma racj.
01:13:22:Narozrabiaem.
01:13:27:Czekaj mnie wczasy na koszt wadz.
01:13:29:Niech pani sobie znajdzie|innego lokatora.
01:13:33:Nie chc. Lubi paskie towarzystwo.
01:13:37:Sama pani widzi, e si nie nadaj.
01:13:40:Chyba oboje przestaniemy|stawia na niewaciwego konia.
01:13:56:Podoba ci si?.
01:14:04:Nie czuj witecznej atmosfery.
01:14:10:Rub ci pomoe w przy pododze.
01:14:16:- Daj mu je.|- Dobrze.
01:14:20:- Umiesz ci pi tarczow?.|- Lepiej ni ty.
01:14:24:Wtpi.
01:14:28:- Duo czasu ci to zajmie?.|- Dwa dni.
01:14:32:- Popro Ruba...|-...eby mi pomg.
01:14:38:- Daem kluczyki od forda?.|- P godziny temu.
01:14:44:W razie czego jed na stacj Texaco.|Waciciel ma na imi Harold.
01:14:48:Powiedz, e jeste moim synem.
01:14:51:Lepiej si przyznawaj, bo ci wyrzuci.
01:14:56:Trudno uwierzy,|e nie wycigniesz mnie od razu.
01:15:00:Jestem ydem. To nie moje wito.
01:15:04:ydem?. Nie wiedziaem.
01:15:09:Nie jeste zbyt bystry.
01:15:15:Jak mam ci wycign,|skoro jeszcze nie siedzisz?.
01:15:19:Susznie.
01:15:32:Skazaniec ma prawo|do ostatniego yczenia.
01:15:36:Zaparkowaem z tyu.
01:15:38:Wsidmy, rozbierzmy si do naga|i zobaczmy, co si stanie.
01:15:44:- Zgoda.|- Gdzie twoja godno?.
01:15:48:Id do aresztu,|tam jest twoje miejsce.
01:15:51:Twj syn usn.
01:15:58:Ostatni raz patrzyem, jak pi,|kiedy mia p roku.
01:16:07:Wzruszajce.
01:16:10:Rozpacz si. Wstawaj!
01:16:13:Chodmy std.
01:16:18:- Zapa.|- Dobrze.
01:16:25:- W porzdku?.|- Tak.
01:16:17:Pojutrze Wirf ci wycignie.
01:16:33:- Ralph by dla ciebie dobrym ojcem.|- Tak.
01:16:39:Wyszede na ludzi.
01:16:42:Ty te.
01:16:45:Powiedzie ci co miesznego?.|Nikomu jeszcze tego nie mwiem.
01:16:51:Po wyjciu z wojska przez p roku|chodziem do college'u.
01:16:55:- Podobao mi si.|- Dlaczego odszede?.
01:16:59:Podobao mi si,|ale to nie byo miejsce dla mnie.
01:17:03:A gdzie jest twoje miejsce?.
01:17:10:Tam, przynajmniej dzi.
01:17:14:- Chcesz, ebym poszed z tob?.|- Nie.
01:17:18:To dobrze.
01:17:28:Wyjd, zanim si obejrzysz.
01:17:38:Opiekuj si Wirfem
01:17:41:i pani Beryl.
01:17:43:Dobrze.
01:17:55:Kup czasem Rubowi pczka.
01:17:58:Nieatwo bdzie ci zastpi.
01:18:00:Z pocztku moe by trudno.|Mnie te marnie szo.
01:18:37:Da pan sowo. Ludzie na pana licz.|Ja te.
01:18:42:Panie Peoples, czy podpisalimy umow?|Nic do was nie mam.
01:18:47:Wiem, jak bardzo wam zaleao|na parku, ale nic z tego nie wyjdzie.
01:18:53:- Dlaczego?.|- To nieopacalne przedsiwzicie.
01:18:56:Nie rozumie pan.
01:18:58:Namwi pan ich na kupno|100 akrw nic nie wartej ziemi.
01:19:03:Nieprawda, Clive. Pan ich namwi.
01:19:06:Zapewnia pan, e to pewny interes.
01:19:09:Obaj si pomylilimy.
01:19:13:Mio mi si z panem rozmawiao.|Dobranoc.
01:19:19:Wesoych wit!
01:19:23:Wesoych wit.
01:20:29:Dzikuj, Ollie.
01:20:31:Uwielbiam mae miasteczka.
01:20:34:Czy gdzie indziej zwolniliby ci na|trzy godziny, eby mg nie trumn?.
01:20:38:- Kiedy rozprawa?.|- Po poudniu.
01:20:40:Jak chcesz si broni?.
01:20:42:Chwilowa niepoczytalno. Powiem,|e mi odbio po twoich pigukach.
01:20:55:Ruszamy.
01:21:02:Uwaga, na trzy.
01:21:07:Pewnie jeste zachwycony?.
01:21:09:Niby dlaczego, jestem w areszcie, jed starym|gruchotem i nie mam nawet 40 dolarw.
01:21:15:W kocu trafie na wycigach.
01:21:16:Ostronie!
01:21:20:- Trafiem?.|- Tak.
01:21:23:- Na sta kombinacj?.|- Przedwczoraj.
01:21:26:Nie mogem zagra, bo siedziaem.
01:21:29:Nie uderzyby okularnika, co?.
01:21:31:- Teraz wierzysz w szczcie?.|- Posadz ci, a to raczej pech.
01:21:35:- Syszae o Clive'ie?.|- Nie.
01:21:38:Wyjecha.
01:21:41:Prosz o wicej szacunku!
01:21:43:Co?
01:21:45:Nie bdzie budowy parku,|bank zosta z bezwartociow ziemi,
01:21:48:wic Clive si zmy.
01:21:52:- Jak tam pani Beryl?.|- Marnie.
01:21:55:Na dwa dni poszedem za kratki|i ju cae miasto w rozsypce.
01:22:04:- Sully!|- Tak?.
01:22:08:- Ta odniearka, ktr mi dae...|- Co?.
01:22:12:Wczoraj kto j ukrad.|Zabrali j z garau.
01:22:16:Przykryem j brezentem,|tak jak kazae.
01:22:19:Nie przejmuj si.|Bez trudu j odnajd.
01:22:23:Nigdy w yciu.
01:22:45:Znw si spotykamy. Jak tam kolano?.
01:22:48:Marnie.
01:22:50:Wysoki Sdzie...
01:22:52:Jest pan w peni sprawny.|Uderzy pan policjanta.
01:22:57:- Wysoki Sdzie...|- Prosz nic nie mwi.
01:22:59:Czasem lepiej si ugry w jzyk.
01:23:03:- A jak si czuje nasz rewolwerowiec?.|- Wysoki Sdzie...
01:23:06:Panu radz to samo..|ugry si w jzyk.
01:23:10:Co pan zwykle robi,|gdy kto chce pana uderzy?.
01:23:21:- Unik.|- Nastpnym razem prosz to zrobi.
01:23:25:- Czy to prawda, e uy pan broni?.|- To by strza ostrzegawczy.
01:23:30:Wie pan, kogo pan ostrzeg?.
01:23:31:Staruszk, siedzc na komodzie|dwie ulice dalej.
01:23:36:Ollie, nie dawaj gupkom broni.
01:23:42:Trzeba by uzbroi ich wszystkich,|eby byo sprawiedliwie.
01:23:45:Funkcjonariusz Raymer|zosta zawieszony.
01:23:48:Powinien zosta poddany znieczuleniu.
01:23:50:Wysoki Sdzie!|Dokd zmierza ten kraj...
01:23:54:Raymer, zamknij si!
01:24:50:Nie sied tu za dugo...
01:24:52:...bo czubek fiuta|przymarznie ci do schodw.
01:24:57:Zapomniaem, e twj nie siga.
01:25:02:Twj te nie.
01:25:07:Bo go skadam. Wiesz, ile razy?.
01:25:12:- To by bolao.|- Nie mnie.
01:25:24:- Wiesz, czego bym chcia?.|- Czego?.
01:25:29:ebymy wci byli przyjacimi.
01:25:33:Jestemy.
01:25:37:Wiesz, czego ja bym chcia?.|ebymy ruszyli tyki.
01:25:40:Chodmy pogra w pokera. Co ty na to?.
01:25:51:A co z...
01:25:53:...Peterem?.
01:25:57:Spjrz na mnie.
01:26:02:Peter jest moim synem.
01:26:07:Ty jeste moim przyjacielem.
01:26:22:Chyba nie bdziesz paka?.
01:26:28:Mogem zosta w pudle.
01:26:45:Mog postawi 40.
01:26:50:Wchodz. Nie mam ochoty, ale wchodz.
01:26:52:Dobrze, frajerze. Dokadam. I...
01:26:56:...podbijam.
01:27:01:Blefuje.
01:27:03:- Birdy, zamknij drzwi! Jestem goy!|- Naucz si gra.
01:27:07:Jocko...
01:27:11:Wchodzi.
01:27:19:Nie pokazuj mu kart, Rub.
01:27:21:Sprawdzam.
01:27:27:- Kolor na asie.|- Mao. Full na damach.
01:27:31:Dlaczego nic mi dzisiaj nie wychodzi?.
01:27:37:Nie bdzie parku,
01:27:39:a ja mam czternacie ndznych domw,|ktrych w yciu nie sprzedam.
01:27:43:W dodatku Toby ma co przeciwko|mojej nowej sekretarce.
01:27:50:- Czyja to bro?.|- Twoja, idioto. Przegrae j.
01:27:54:Trzeba byo zakoczy t gr.
01:27:57:Po siedem kart. Walety i krle|pik i kier zastpuj si nawzajem.
01:27:00:Nie moemy zagra|w normalnego pokera?.
01:28:05:Dlaczego ona tak na mnie patrzy?.
01:28:08:Bo jeste przystojny.
01:28:11:- Wcale nie.|- Pewnie, e tak.
01:28:14:- Carl, czy on jest przystojny?.|- Jest.
01:28:19:Sully, w drodze do domu|zajrzyj na Bowdin Street.
01:28:22:Co si stao?.
01:28:25:Nie, nic. Zostawiem ci tam co|zwizanego ze witami.
01:28:32:Jocko...
01:28:34:- Masz jeszcze te te piguki?.|- Noga ci boli?.
01:28:38:Nie. To dla Carla.
01:28:50:Dwa bilety na Hawaje.|Dla mnie i dla ciebie.
01:28:54:Da si to logicznie wytumaczy.
01:28:56:Naprawd?.
01:28:59:- I co?.|- Hawaje?.
01:29:03:- Serio?.|- Serio.
01:29:08:Sully, masz dzisiaj szczcie.
01:29:13:Szczcie nie ma tu nic do rzeczy.
01:29:16:Musz sobie sprawi|kostium kpielowy.
01:29:18:Tam, dokd jedziemy,|nie bdzie ci potrzebny.
01:29:20:Zabraam do olejku kokosowego.
01:29:22:- Nasmarujemy si nawzajem?.|- O to wanie chodzi.
01:29:25:Na lito bosk!|Toby, jeste w ciy!
01:29:28:- Moesz by ojcem chrzestnym.|- Przymknij si, Sully.
01:29:31:- Czyste niebo.|- Piaszczysta plaa.
01:29:34:Koniec ze niegiem|i star ciarwk.
01:29:37:Tak...
01:29:38:Pucisz mu to pazem?.
01:29:40:Nie bj si, Ollie. Nie wyjad razem.
01:29:46:Zaoysz si?.
01:29:48:Pacie, chopcy.
01:29:50:Zao si. Wsidziesz do samolotu,|ale wiesz, co si potem stanie?.
01:29:57:Gdzie nad Kansas|Toby zacznie paka,
01:30:01:a ty kiepsko to znosisz,|co potwierdzi twoja bya ona.
01:30:12:Rub, ten sukinsyn za chwil zrozumie,
01:30:14:e popeni najwikszy bd|w swoim yciu.
01:30:19:Jeli si ruszy, zastrzel go.
01:30:31:Masz co do powiedzenia?.
01:30:44:Nie.
01:31:59:- Toby...|- Prosz, nie. Nic nie mw.
01:32:04:Dzikuj za to, e o mnie pomylaa.
01:32:14:Jaki czas temu bym si nie waha,|ale...
01:32:23:niedawno si dowiedziaem,|e jestem czyim dziadkiem,
01:32:28:ojcem
01:32:31:i moe take przyjacielem.
01:32:37:Tak wic...
01:32:42:Jeste prawdziwym mczyzn.
01:32:46:- Wiem, to nie komplement.|- Tym razem tak.
01:32:49:Dlaczego wszystko robisz na opak?.
01:33:14:Jeste...
01:33:19:najpikniejsz kobiet w Bath
01:33:23:i bdziesz najpikniejsz|na Hawajach.
01:33:26:Poradzisz sobie.
01:33:30:Dzikuj.
01:33:47:Byoby nam razem dobrze.
01:33:50:Te tak myl.
01:34:34:Nie mw, e ci wypucili!
01:34:37:Co tu robicie?.
01:34:39:Zabraem Willa do nowego mieszkania,|eby obejrza swj pokj.
01:34:42:Spodoba mu si.
01:34:44:W drodze powrotnej|zobaczyem twj wz.
01:34:47:Szczliwego Nowego Roku.
01:34:50:Jeszcze dwa dni,|ale jestem pena wiary.
01:34:52:Dzikuj.
01:34:55:Za pomylno.
01:34:59:- To ma by pomylno?.|- Tak mi si wydaje.
01:35:07:Zapomniaem ci da|prezent witeczny.
01:35:12:Zadzwo do ony. Tu masz telefon.
01:35:15:- Nie rozumiesz...|- Dzwo.
01:35:41:Cze, to ja.
01:35:45:Tak, wiem.
01:35:48:Nie pacz.
01:35:53:Tato, poradz sobie.
01:35:56:Masz moj nog?.
01:35:58:Bardziej przydaaby ci si papuga.
01:36:05:Oddamy mu nog?.
01:36:12:Zaniesiesz mu j?.
01:36:18:Ona nie jest ywa, nie uksi ci.
01:36:28:Masz jeszcze ten stoper?.
01:36:31:Wyprbujemy go?.
01:37:06:Ju dobrze...
01:37:33:Dzikuj.
01:37:46:Will, mama chce z tob rozmawia.
01:37:52:Mamo...
01:37:59:Pudo.
01:38:02:- Jestem ju na to za stara.|- Dlaczego?.
01:38:05:- Zaczynasz mi si podoba.|- Mwiem e zyskuj przy bliszym poznaniu.
01:38:25:Mam do ciebie prob.
01:38:28:Mwi powanie.
01:38:32:Twoja gospodyni|zrobia co dla ciebie.
01:38:35:Co?.
01:38:38:Dom przy Bowdin|znw naley do ciebie.
01:38:43:Spacia zalege podatki.
01:38:48:- Pozwolie jej na to?.|- Zachciem j.
01:38:50:Skoro zapacia,|ona jest wacicielk.
01:38:52:Mwiem,|e nie chc sysze o tym domu.
01:38:56:Niewane, czego chcesz.|Nic mnie to nie obchodzi.
01:39:00:Chodzi o potrzeby.
01:39:03:Clive wyjecha i ju nie wrci.
01:39:08:Przejd do rzeczy.
01:39:12:Kiedy ci o tym powie,
01:39:15:oka jej wdziczno,|zrb jej przyjemno.
01:39:18:dam za wiele?.
01:39:25:Jeli odmwisz, midzy nami koniec.
01:39:28:Mwi powanie.
01:39:31:Tato!
01:39:36:Obejdziecie si beze mnie|przez kilka dni?.
01:39:43:- Rub na pewno.|- A ty?.
01:39:46:Zgoda.
01:39:52:To moe potrwa duej.
01:39:55:W razie czego pomyl,|jak ja bym postpi...
01:39:58:I zrb na odwrt.
01:40:01:Zapamitam.
01:40:04:Omal nie zapomniaem.
01:40:08:- Co to?.|- A jak mylisz?.
01:40:11:To kupon z wycigw.
01:40:19:Kupon?
01:40:22:Zwyciski?.
01:40:29:- lle?.|- 5800 dolarw.
01:40:33:Postawie?.
01:40:34:Przecie mi kazae.|Zanim poszede do aresztu.
01:40:42:Co wy na to?.
01:40:44:Inteligencja, cika praca|i urok osobisty przynosz efekty.
01:40:48:Pomyle, e jestemy tego wiadkami.
01:41:16:Nie zapomnij o Bowdin Street.
01:42:28:Zamknij si, bo poaujesz!
01:42:41:Zamae go, wic jest twj.
01:42:44:Nic z tego!
01:43:22:Co ty za jeden?.
01:43:33:Naprawiem porcz.
01:43:40:- Mog wej i zdj buty?.|- Oczywicie, Donaldzie.
01:43:49:Nikt poza pani|nie zaprosi mnie do siebie.
01:43:53:Mam nadziej,|e nie wynaja pani mojego pokoju.
01:43:57:Jeszcze nie.
01:44:00:Pozwala pani trzyma zwierzta?.
01:44:05:Nie jestem pewna.
01:44:08:Co uradzimy.
01:44:13:Wanie parz herbat.|Napije si pan?.
01:44:17:Nie. Nigdy w yciu.
01:44:23:Przykro mi|z powodu Clive'a juniora.
01:44:26:Dzikuj, Donaldzie.
01:44:30:Wci myl, e go zawiodam.
01:44:34:Wychowaa go pani.|Zrobia pani wicej ni ja.
01:44:38:Po miecie kry plotka|o pani dobrym uczynku.
01:44:44:Wtrca si pani do nie swoich spraw.
01:44:49:Wiem, ale jestem stara|i mam do tego prawo.
01:45:00:Wybaczam pani.
01:45:03:Dzikuj.
01:45:08:Na pewno nie skusi si pan|na filiank herbaty?.
01:45:11:Nie. Ile razy mam to powtarza?.
01:45:13:Inni ludzie czasem zmieniaj zdanie.|Myl, e pan te by mg.
01:45:20:Doprawdy?.
01:45:52:Ty te wejd.
01:45:56:Odwied www.NAPiSY.info
